I czemu znowu pada?

I czemu znowu pada?

Może mi ktoś powiedzieć? W zeszłym roku o tej porze już było gorąco. Tak się to wszystko teraz poprzestawiało.

I musi tak wiać? Nie mogłoby się zrobić już cieplej?

….

Nareszcie! Powyżej 20 stopni. Ciepło. Tylko dlaczego wieje?

Nie no.

Jak mnie ta pogoda wkurza!

Ooo… i zrobiło się ciepło. Pięknie! 30 stopni. 31, 32. Bez przesady! Co za gorączka! Jak to mój syn mówi: „gorąco jak w piekle”.

Bo to nie może tak wypośrodkować. Albo zimno, albo wieje, albo upał nie do zniesienia.

Zimą narzekanie, że nie ma śniegu, nie ma mrozu. Co to za zima? Jakaś zgnilizna tylko. Robactwo całe wyjdzie. A kiedy przymrozi kilka dni- „Mogłoby już odpuścić. Taka zimnica”.

Wiosna. Parę dni wyższej temperatury. Znowu nie tak. Bo deszczu nie ma. A deszcz potrzebny.

Pada kilka dni- „Musi tak padać?”

Nigdy nie dogodzisz. Człowiek ma taką naturę, że zawsze musi na coś ponarzekać. Nie ważne czy pogoda, czy korki, czy ich brak. Czy rozkrzyczane dzieci, czy te bardziej milczące. Zdrowie, czy jest czy go nie ma- umówmy się, Ci którzy lubią ponarzekać nawet jak są zdrowi to znajdują dolegliwość- byle pogadać.

No trzeba.

„Człowiek musi, bo inaczej się udusi…”

Nie ma innego wyjścia.

Może gdyby każdy próbował zrobić sobie taki eksperymentalny dzień pt. : „Nie narzekam”. Fakt, że wtedy by się przekonał ile razy dziennie rzeczywiście narzeka. I to bez sensu! Na byle co. Bo ziemniaki na obiad są jakieś sine, bo mięso łykowate, bo się nie wyspałam, bo za mocno księżyc świecił. Bzdury, ale jednak.

Refleksja po takim dniu powinna przyjść sama. Praca nad sobą. Autentyczne staranie się, żeby nie marudzić.  To nas wyzwoli. Będziemy się więcej uśmiechać i połykać to narzekanie, aż zniknie.

Czyż świat nie byłby wtedy piękniejszy?

Pewnie, że tak.

….

Czy ta sąsiadka może ciszej schodzić w obcasach po schodach? 😊

Dodaj komentarz