Kiedy zaczniesz mówić?

Czekasz na ten moment.

Kiedy w końcu zaczniesz mówić? Kiedy mój Mały Robaczku zaczniesz komunikować się ze światem? Kiedy zaczniesz mówić, że ten płacz to nie dlatego, bo jesteś głodny tylko boli Cię brzuszek?

Czekasz. Cierpliwie.

Przeczytałaś gdzieś, że do dziecka należy mówić normalnie. Bez tych wszystkich „ciuciu”,  „lulu” ,„aaa” „be”, „a mam” itd.

Mówisz normalnie. Jak dorośli ludzie.

I tak dziecko zaczyna w końcu mówić. Po swojemu. Przekręca troszkę wyrazy. Zmiękcza.

Zamiast „auto” mówi „tao”, „chlebek”-„ciebek”, „Reksio”-„klesio” itp.

Patrzysz na to swoje  maleństwo z rozkoszą i nawet nie zauważasz jak zachodzi bardzo ciekawe zjawisko- nauczyłaś się mówić! Tak jak Twoje dziecko!

Wstajesz rano i prosisz o „picie ciewone” (woda z sokiem malinowym), nie wyrzucasz już zwiędniętej róży, bo jest piękna i „najduża”. Nie mówisz o wąchaniu kwiatka tylko „podmuchaniu”.

Nagle czegoś „niebiesz” (niewiesz), nie używasz soli tylko „siula”, nie idziesz się kąpać tylko „pąpać”, nie opowiadasz historii tylko „fistorie”. Zamiast syna i córki masz „chopaka duziego” i „cinke”. Po kolei idą zwierzątka „myśki”, „kujki”, „totki”, „sieśki”, „jipki”

Ok. Jesteś mamą, tatą, babcią… naschizowani „lekko” tak się między sobą komunikujecie. Do dziecka mówisz normalnie, żeby się uczyło poprawnie mówić, ale sami macie mnóstwo radochy powtarzając, że zjadłabyś „guka” „siałate” i „kiebaśke”. Zapamiętujecie całe wyrażenia, które dziecko gdzieś próbuje samo złożyć.

Ono jest twórcą, a Ty kronikarzem, który stara się wszystko zapamiętać. Czasami zapominasz się i przywołujesz te słówka w miejscach publicznych.

Stoi dziadek, ciocia i wujek czteroletniego chłopca na cmentarzu. Przejeżdża policja. Dziadek: „oo… io io io”, ciocia: „nie… picija”, wujek- mina bezcenna 😊

Dodaj komentarz