Kto tutaj mieszkał?

Kto tutaj mieszkał?

Kto zamieszkał w tym domu kiedy mnie nie było? Kiedy pojechałam sobie w błogim spokoju na święta do rodziny?

Pytam!

Przecież jak wyjeżdżałam stąd w piątek to było idealnie czysto. Podłogę jeszcze w piątek myłam. Można było z niej jeść.

Wszystko schowane, umyte, a wręcz wypucowane.

Psa ze sobą zabraliśmy więc to nie on. O nie! Proszę nie zganiać winy na biedne zwierzątko.

Pytam ostatni raz! Kto nikczemnie po naszym wyjściu rozpanoszył się w mieszkaniu i zrobił taki sajgon? I jeszcze w butach chodził- po tej podłodze. I okruchy naniósł. I z blatu nie posprzątał.

Wróciliśmy w niedzielę późnym wieczorem więc nie widziałam. W poniedziałek przed południem też szybkie wyjście i jakoś umknęło. Ale wtorek rano…

To przechodzi ludzkie pojęcie!

I szyba tak pomazana! Tak jakby dziecko jakieś malowało paluszkiem…. Tak na wysokości starszaka…..

No i żeby taki bałagan zrobić w łazience?! Moimi kosmetykami….? Zabawkami dzieci…?

A to pranie?

Przecież w czwartek przed wyjazdem widziałam dno kosza na pranie! A teraz? 5 prań? 5? Serio? Już nie mogłeś chociaż dwóch wstawić sam? Tylko tyle prania zostawiłeś? Naszego….

I buty, buty… wszędzie buty… a pod butami piasek…. Wszędzie piasek. Tak ciężko było schować je do szafy? Te buty. Nasze buty….

O ubraniach wszędzie walających się nie wspominam.

Żeby chodzić w cudzych ubraniach… i to w tych, które zabieraliśmy….

Na blacie jakieś okruchy. Bierze się ściereczkę i sprząta Ktosiu. Czy ja mam Cię tego uczyć? Proszę bardzo. Co tu było jedzone? Ciasto…? Pasztet?

Tak czy siak przegiąłeś! Nie dość, że przed wyjazdem pakowałam całą rodzinę- a wiadomo ile to kosztuje matkę, to jeszcze wszystko posprzątałam.

Chamstwo!

Teraz czeka mnie dwa dni sprzątania mieszkania, w którym nie było nas przez cały długi weekend.

Następnym razem idź z łaski swojej do innego domu, albo chociaż zostaw mieszkanie w takim stanie w jakim je zastaniesz.

 

Dodaj komentarz