Nadchodzi taki dzień w życiu matki

Nadchodzi taki dzień w życiu prawie każdej matki, kiedy dziecko wyfruwa z gniazda. W sensie wyprowadza się.

Na szczęście to jeszcze długo przed nami.

Jest jeszcze taki dzień, kiedy matka wyfruwa z bezpiecznego gniazda swojego domu. Kiedy opuszcza swoje przytulne legowisko, bezpieczną przystań i wyrusza w świat.

W świat, który opuściła. W świat, który kilka lat temu zostawiła gdzieś za sobą.

W świat nieuchronnej kariery, w którym nie ma dzieci.

Dzieci zostają rzucone na pastwę ojca rodziny, który rano musi je przygotować do przedszkola. Ten biedny człowiek, musi wstać wcześniej niż zwykle. Zagonić urwisy do mycia zębów, ubrać młodszą w to co wieczorem przygotowała matka. Musi wykonać skomplikowany manewr na włosach córki zwany tajemniczo „czesaniem”.

Ale jest dzielny.

Daje radę… Nawet! Nawet musi rano zjeść śniadanie przygotowane mu przez matkę jego dzieci.

I te opuszczone dzieciątka, które rano budzą się bez ciepłej dłoni swojej piastunki. I brną z ojcem przez całe trzy minuty przez pole oddzielające ich dom od przedszkola.

I tak czekają na swoją wybawicielkę, która tak jak zwykle odbierze ich. Rzucają się na szyję, jakby nie widziały jej przez co najmniej rok. I tak wreszcie uszczęśliwione opowiadają jedno przez drugie jak im minął dzień.

A co z tą wyrodną kobietą? No nie ukrywajmy, w czterech literach jej się poprzewracało. Dwójka malusich dzieciaczków w domu, a ta wypruła! Zostawiła rodzinę na pastwę losu!

Wstaje po 5, pindrzy się, zjada śniadanie, zgarnia przygotowane wieczorem pudełka ze śniadaniem i obiadem, kawę i leci. I siedzi sobie pół dnia popijając kawkę i popychając głupoty z koleżaneczkami. Nie myśli o tych opuszczonych istotach, które nie potrafią bez niej sobie poradzić o tak wczesnej porze!

Jak tylko odbierze maluszki z przedszkola wraca do zagruzowanej chaty i wrzuca pisklęta do pokoju zabaw. Zabiera się za warzenie wywaru dla ojca rodziny i wymyśla zaklęcia nad drugim daniem dla wszystkich. W międzyczasie porządkuje poranne pole bitwy i ma nadzieję, że jednak nikt teraz tutaj nie wpadnie.

Wreszcie pada na swój tron.

Dzieciaki również znajdują sobie wygodne miejsce na jej kolanach, brzuchu, głowie… Wraca główny żywiciel. Posila się i zasiada przed szklaną kulą. Zbiera siły przed kolejną batalią zaplanowaną na kolejny poranek. Czasami zerknie na matkę polkę.

Zbierze dzieci do kąpania, napoi mlekiem krowim i poczyta wieczorną opowieść. Potem wszyscy smyrkając się nawzajem będą próbowali nie zasnąć. Rodzice, bo chcą zjeść wspólnie wieczerze, dzieci- by rodzice tej wieczerzy bez nich nie zjedli 😀

Dodaj komentarz