Początek wakacji!

Czerwcowy temat.

Początek wakacji!

Ale jednocześnie zakończenie roku szkolnego! Twoje dzieci nie kończą szkoły.

Córka zostanie pasowana na przedszkolaka więc w zasadzie to dla niej początek przygody.

Przyjeżdżasz wcześniej- wiadomo, nikt tak nie uczesze jej włosów jak Ty. Denerwujesz się, że ona się zdenerwuje. Prosisz, żeby patrzyła na Ciebie jak będzie się czuła nieswojo.

Siadasz w takim miejscu, żeby była jak najbliżej Ciebie. Wchodzi. Włączasz kamerę, ale tak żeby jej nie zestresować. Stanęła. Rozejrzała się po sali. Łapiesz oddech- żeby tylko teraz się nie zestresowała. Spojrzała na Ciebie.

I patrzy.

Zaczyna śpiewać, a paluszkami zawija spódniczkę. Denerwuje się. Uśmiechasz się, machasz i udajesz, że z nią śpiewasz. Wierszyk, piosenka. Super! Spódniczka na swoim miejscu, a ona gestykuluje przy śpiewaniu.

Za plecami słyszysz: „A Zosia wpatrzona w mamę”. I tak było. Po pasowaniu rusza w Twoją stronę z książką i dyplomem. Wiesza się na szyję.

Dałaś radę kochana moja. Taka malutka, taka najmłodsza, pięknie wystąpiłaś. Tyle Ciebie to kosztowało. Widziałaś jej zwątpienie, strach i jednocześnie ufność, że mama jest obok i nic złego się nie dzieje.

Już dobrze, mama jest z Ciebie ogromnie dumna! „Mama , ja ciem galaretkę.” No tak. Nerwy minęły 😊

Teraz mój duży sześciolatek. Tutaj jesteś spokojna. Przecież to zakończenie. Tyle razy bez problemu i z pełnym zaangażowaniem występował, że wiesz, że już nic Cię nie zaskoczy.

Ostatni raz w tym przedszkolu wystąpi przed tymi rodzicami, przed swoimi paniami.

Wchodzą i zatyka Cię. Twój syn staje w pierwszej parze z koleżanką. Polonez?

Polonez.

Po 5 sekundach ryczysz!

Mój malutki synusiuniu. Mój malutki robaczek. Moje serce najdroższe.

Teraz przed oczami staje Ci jego pasowanie. Taką miał okrągłą opaloną buziulkę, białe prawie włoski i błękitne oczka. I tańczył z kolegą „Misie”. A teraz? Jakieś to takie wyrośnięte, chude, z krzywymi nogami i taką jakąś dorosłą buzią.

Znowu ryczysz. A on tam dyga na trzy podczas poloneza.

Mój maluńki.

Wierszyki, piosenki i nagle  „Kaczka dziwaczka”. Nic Ci wcześniej nie powiedział, bo chciał zrobić niespodziankę. No i zrobił. Pamiętasz jak śpiewaliście ten wierszyk podczas spacerów kiedy był taki malutki.

Czy Ty się w końcu ogarniesz? Jak można cały występ wyć?

Na koniec przytulasz go tak jakbyś chciała mu wszystkie kości połamać. A tak naprawdę chcesz go tak mocno uściskać, żeby schował się znów do Twojego brzucha i nie rósł więcej. Żeby zawsze był taki mądry i dzielny, i mocno kochał swoją mamę. Żeby nic się już nie zmieniało😊

 

https://www.instagram.com/felietonmamy/

Dodaj komentarz