Potrzeba bliskości

Zostajesz w domu z dwójką dzieciaczków.

Noworodek i trzylatek, który w Tobie widzi cały świat.

Zauważył, że w domu pojawił się nowy człowiek, a w zasadzie konkurent w jego czasie z mamą.

Jest zazdrosny, ale też jest dzieciakiem, który tego nie okazuje. Nie dokucza rodzeństwu, nie odstawia histerii, nie mówi o tym. Myślisz, że świetnie sobie poradził. Nie na darmo od kiedy dowiedziałaś się o ciąży tłumaczyłaś mu, że w domu pojawi się siostra.

Zrozumiał. Na to wygląda.

Od waszego powrotu ze szpitala z dzidziusiem jest ok. Ty dużo spokojniejsza i lepiej zorganizowana niż przy pierwszym noworodku.

Chata posprzątana, obiady zrobione, dzieci ogarnięte. Super.

Położna przychodzi i pyta czy w zasadzie jest sens kolejnej wizyty.

Jesteś zadowolona.  Wszystko jest pod kontrolą. Aż któregoś dnia, kiedy kroisz warzywa do zupy podchodzi ni stąd ni zowąd starszak. Przytula się do Twoich nóg i szybko odsuwa się patrząc Ci w oczy.

Rozumiesz. Kucasz i patrząc mu głęboko w oczy tłumaczysz, że w każdym momencie, jak potrzebuje przytulenia mamy ma do Ciebie podejść i się przytulić. Tak długo jak tylko tego potrzebuje. Zawsze.

Rzuca się na szyje i wisi tak dobre kilkanaście minut.

W pierwszych sekundach masz wyrzuty sumienia.

Jesteś niedobrą matką, która nie ma czasu dla dziecka. Odsunęłaś go od siebie, bo masz nowego dzieciaka.

Ale chwilę później pojawia się głos rozsądku (tak, w połogu też jest szansa na coś takiego jak rozsądek). Przecież nikt za Ciebie tego nie zrobi- tych wszystkich domowych obowiązków. Nikt inny nie zrobi obiadu, prania, prasowania, zakupów i porządku. Na co dzień nie masz szans na wyręczenie. Mąż czasami zrobi małe zakupy i popołudniami zajmie się dzieckiem. Ale do tej pory?

Każdy wolny czas poświęcasz starszakowi, żeby nie czuł się odrzucony. Czytacie, gracie, przytulacie się. Jednak to dla niego nadal mało.

Siadasz na kanapie, bierzesz go na kolana i temu trzylatkowi tłumaczysz, że nawet jak jesteś zajęta może podejść i się przytulić. Zawsze znajdziesz dla niego chwilę na czułość i ukochanie.

Zrozumiał od razu (szkoda, że teraz ciężko mu zrozumieć, że wieczorem ma sprzątać pokój😊

Do tej pory przychodzi i przytula się kiedy tylko ma na to ochotę.

Z tatą jest super zabawa. Można pogadać o przyrodzie i samochodach. Ale mama ma najcieplejsze i najdłuższe ramiona, które są w stanie objąć każdy smutek, potrzebę bliskości i bezpieczeństwa nawet zbuntowanego sześciolatka.

Dodaj komentarz