Przygoda w muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bieszczadach.

Planujesz trasę przez Sanok, żeby móc zobaczyć wystawę prac Beksińskiego.

Tak. Ale wiesz, że Twoim dzieciom może się jednak nie spodobać twórczość artysty.

Planujesz czas dla nich. Sprawdzasz atrakcje. Skansen, kościoły, muzea… i na co trafiasz? Sala zabaw.

Co utkwiło w Twojej pamięci? Właśnie to ostatnie. Dlaczego? Ponieważ nawet Ci to do głowy nie przyszło, żeby na wyjeździe w Bieszczady zabierać dzieci na salę zabaw.

Dlaczego o tym nie pomyślałaś?

Jakoś dzikość tego regionu, moc rzeczy, jakie można tam robić, zobaczyć, absolutnie z Twojej świadomości wykluczało tego typu zabawy.

Zresztą, moja droga umówmy się, nigdy, przy żadnym z wyjazdów nie szukałaś taki sal.

Nie chodzi o to, że to jest zło, że zarazki itd. Przecież w Twojej miejscowości dzieciaki chodzą na takie atrakcje.

Po prostu dla Ciebie czas spędzony na urlopie jest czasem kiedy wszyscy jesteście razem. Czy to robiąc babki i zamki z piasku, szukając muszelek, wędrując po górach, spacerując, pływając w rejs, zwiedzając muzea itd. Ta atrakcja na wakacjach absolutnie była Ci zbędna. Przy paskudnej pogodzie lepsza jest wspólna rozgrywka w monopol niż zabawa w kulkach.

Serio? Muzea? Dla dzieci?

Tak.

Syn już jakiś rok temu zapytał, dlaczego nie chodzimy do muzeum. Zrobiłaś oczy. Ale o jakie muzeum Ci chodzi?

„Wszystkie. Jakie są?”

Wymieniasz, opowiadasz. Tak, on chce zobaczyć. Więc ok. Skoro chciałby zobaczyć to chodzimy do muzeów, na wystawy.

Tym razem Muzeum Przyrodnicze Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Szał!

Naturalnej wielkości zwierzęta! Ptaki, robaki, wiewiórki, wilki, sarny, byki, żubry, rysie….

Córka: „ja siem bojem” ale już za chwilę podchodziła bliżej i się przyglądała.

Piętro niżej poczułaś się jak na lekcji biologii- ehh…. Powrót do lat szkolnych. Jamochłony, pajęczaki, stawonogi itd. Niestety wypchany pająk też był. Ptasznik. „Uwielbiasz” pająki.

Zaczęły się skamieliny, szczątki i ich opisy.

Syn ciągnie Cię do resztek po czaszce jakiegoś zwierza. Pokazuje zdjęcie: „Mamo to jest muflon, on wcale nie wyginął, bo przecież mieszka na Arktyce.”

Robisz oczy i szybciutko czytasz opis obok. „Aha.. wyginął… ale można spotkać na Arktyce.” Zatkało Cię. Nie, że zbierasz szczękę z podłogi. Po prostu Cię zamurowało.

Skąd Ty to wiesz? „No to było w takiej książce. Czytaliśmy z tatą i zapamiętałem.”

Cisza. Twój sześciolatek w tym momencie Cię tak zaskoczył- oczywiście pozytywnie, że nie jesteś w stanie nic powiedzieć.

Przestajesz czytać opisy, tylko kroczysz za nim i słuchasz ile już wie, ile pamięta z programów i książek przyrodniczych.

W Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku już z nimi nie byłaś. Ale spokojnie. Syn dokładnie przy pomocy zdjęć wszystko Ci opowiedział 🙂

 

Dodaj komentarz