Szybko, szybko- bieg!

Od kiedy dzieci wstały zaczyna się bieg.

Szybko zaganiasz ich do mycia zębów. „Ubierajcie się szybciutko”

Chcecie coś zjeść? No to szybko szykujesz, coś na nieskomplikowanego.

Teraz włosy. Raz dwa..

Szybko buty i w drogę do przedszkola- „bo spóźnicie się na śniadanie”.

W drodze do pracy przebierasz nogami w samochodzie. Skąd ten korek o tej porze? Ruchy ludzie… w takim tempie do jutra nie dojadę.

Po pracy sprintem wsiadasz w samochód i po dzieci.

Luzik. Masz czas… zdążysz ich odebrać i pojechać na basen. Ej ej ej… co to? KOREK? Serio? Niemożliwe! Przecież o tej godzinie tutaj przejeżdża się bardzo sprawnie.

Ok. No to lekka obsuwa. Zgarniasz dzieciaki. „Błagam Was szybciej, bo się spóźnimy”, bierzesz córkę na ręce i ścigasz się z synem do auta.

Dobra nasza. Ruszyliśmy.

Dajesz synowi w aucie kąpielówki, żeby już się przebierał. Każda minuta ważna. Ale szok! W miejscu, w którym zawsze stałaś teraz jest płynny przejazd!

Jest szansa, że będziecie na styk. Zgarniasz córkę na ręce i bieg na basen. Recepcja, szatnia, 5 sekund na toaletę.

Spóźnieni. Trudno. Dobrze, że już dotarliście.

Czekasz do końca lekcji, a w międzyczasie robisz przelewy przez internet.

Koniec. Zbieracie się- ubieranie, suszenie. Wszystko na podwyższonych obrotach, bo jeszcze nie udało Ci się zwolnić.

Bierzesz dzieciaki za rękę. Wychodzicie. I nagle syn zadaje pytanie, po którym stajesz. „Mamo, a musimy się teraz gdzieś spieszyć?”

„Nie. Nie musimy.” Dostajesz jakby obuchem w głowę. Gdzie się tak kretynko spieszysz? Po co?

„Na co macie ochotę?” „Frytki!”

Powoli idziecie do auta i jedziecie na frytki. Jedziesz już prawie spacerkiem.

Nie będziesz się spieszyć.

Nikomu nie jest potrzebne takie napięcie.

Do domu przyjeżdżacie godzinę później. Ale o ile spokojniej. Bez nerwów, bez gonitwy i ciągłej presji. Cieszysz się, że masz 6 letniego mądrego syna, który jednym pytaniem potrafi sprowadzić Cię na ziemię.

Potrafi Cię zatrzymać i pozwolić na zadanie sobie prostego pytania. Sama sobie. Po co? Jeśli będziesz 10 minut później to świat się nie zawali. Nie jesteś w stanie wszystkiego przewidzieć, wszystkiego zaplanować. Jesteś tylko zwykłą matką, zwykłym człowiekiem, ziarnem piasku na tym świecie.

Pędzisz, spieszysz się, zarzynasz, a może by tak spokojniej. Wtedy można wiele usłyszeć 😊

„Wydech wdech”- Kasia N.

Dodaj komentarz