Urodzinowy temat

Urodzinowy temat.

Pamiętasz jak byłaś dzieckiem. Mama zapraszała dziadków, ciocie, wujków i kuzynów. Robiła tort. Bez masy cukrowej i bajkowych figurek. Taki zwykły. Z kremem maślanym. Polewą czekoladową i orzechami.

Wtedy nie zawsze chciałaś jeść. Teraz? Wciągnęłabyś pół bez mrugnięcia okiem na kalorie. Byle wrócić do tego smaku.

Czy były pianki, żelki, ciasteczka, chrupki, lizaki i cała tona innych słodkości? Nie. Czy był animator? Czy były zjeżdżalnie, kulki, trampoliny, dmuchańce, lody, nauka pieczenia? Nie. Nic z tych rzeczy.

Była zabawa na łące i ognisko lub jazda na sankach i śnieżkowa wojna. Nie było koleżanek i kolegów. Była najbliższa rodzina.

Teraz dzieci są inne. Teraz organizujesz imprezę urodzinową dziecka na sali zabaw, trampolinach, basenie, zoo itd. Dwie godziny biegania po atrakcjach, animatorka wymyślająca zabawy, tort, którego żal pokroić, bo wygląda jak obrazek wyjęty prosto z kreskówki.

Świeczki, race i pewnie na następnych urodzinach sztuczne ognie.

Wszystko po to aby Twoje dziecko było zadowolone, żeby fajnie wspominało swoje urodziny.

Ale czy Ty nie wspominasz z ogromnym sentymentem swoich urodzin? Współczesne dzieciaki są inne. Współcześni rodzice są inni. Więcej, lepiej, zabawniej.

I Ty robisz to samo. Bo dziecko chce mieć tak jak kolega. Ale obiecałaś sobie, że choćby nie wiem co zawsze tort urodzinowy dla dzieci będziesz robiła sama. Nie ważne, że krzywy, że lekko się rozjechał, że ozdoba z masy cukrowej „lekko” odbiega od ideału.

Ważne jest to, że poświęciłaś swój czas, energię. Mogłaś olać temat i kupić piękny tort z super bohaterem o jakim pewnie syn marzył. Oszczędziłabyś sobie zachodu na szukanie inspiracji, zamawianie niezbędnych produktów, pudełek, mas, podstawek. I przede wszystkim nie byłoby tyle bałaganu.

Masz mimo wszystko nadzieję, że za kilka lat Twoje dziecko z sentymentem będzie wspominało smak tego krzywego tortu i pomyśli ciepło o matce, która z językiem na wierzchu dekorowała jego wierzch.

Co roku zapraszasz też całą rodzinę, żeby świętowała ten ważny moment razem z Wami.

I wiesz, że weekend masz już z głowy. Zakupy, sprzątanie, gotowanie, pieczenie. Ogarnianie urodzin dla kolegów, a później zasuwasz z imprezą rodzinną. Zmęczona przynosisz tort z zapalonymi świeczkami i intonujesz „sto lat”.

Oglądasz coroczny filmik z całego roku życia Twoich dzieci. Nie jesteś w stanie skomentować na bieżąco, bo łzy cisną się do oczu. Kiedy moje dziadygi tak urośliście?

Siadasz przy stole i patrzysz na nich wszystkich. Na całą rodzinę. Rozbawieni i głośni, jedzą, śmieją się i chwalą. Dzieciaki biegają w tą i z powrotem. Widzisz bałagan w kuchni, i totalny sajgon w pokoju dzieciaków. Widzisz też ich uśmiech. Słyszysz jak się bawią, kłócą, śmieją. Czujesz szczęście.

Leżysz wieczorem z synem i pytasz co mu się tak najbardziej, najbardziej podobało. „To, że wszyscy byli na moich urodzinach”

Dodaj komentarz