Wolna niedziela

Wolna niedziela.

Wolna, bo nigdzie nie jedziecie. Bo siedzicie w domu cały dzień. Nawet na spacer nie ma mowy żeby wyjść, ponieważ od rana leje.

No tak deszcz jest potrzebny. Potrzebny jest naturze, ale i domownikom. Po to żeby właśnie zamknąć się w czterech ścianach i być. Razem.

Córka od czasu wyjścia z kościoła pyta: „a gdzie dzisiaj jedziemy?” „Do domu Kotku”. Szok.

Kiedy siadasz z O do kawy ona znowu pyta : „a gdzie dzisiaj jedziemy?”. Kochanie naprawdę tak trudno w to uwierzyć? Od poniedziałku do piątku jesteś pół dnia w ukochanym przedszkolu, na weekend albo jedziemy do babci albo w Polskę 😊 albo coś załatwiamy, albo chodzimy na spacer, rower, rolki….

Wolna niedziela. Wolna od bieganiny, od obowiązków. Dzień lenia. Oprócz obiadu nic dzisiaj nie robisz. Nic. Grasz z dzieciakami, czytacie książki, oglądacie bajki.

Żadnej aktywności. Wszyscy tego potrzebujecie. Ty zbierasz siły przed nowym tygodniem, O odpoczywa po pracy, a dzieci mają cały dzień na zabawę zabawkami, za którymi tak tęsknią w ciągu tygodnia.

Leżysz na kanapie, popijasz herbatkę zieloną, smyrkasz dziecko po plecach i nagle… „musiałabym zrobić tak z dwie lekcje z angielskiego….”, „dawno nie było wpisu…” „dzieci wciągnięte w bajkę to może nadrobię trochę z książką…” „a w sypialni deska do prasowania wyciągnięta. Może chociaż z dziesięć rzeczy tak szybciutko machnę….”

Nie nie…. Wolna niedziela. Nic dzisiaj nie robisz.

Chociaż może ten angielski bym zrobiła… to 15 góra 20 minut…. I przydałoby się powtórzyć te dwie lekcje excela. Excel… kurcze no wypadałoby.

Aa… nie. Tak mnie jakoś łamie spanie. Kimnę się chwilkę. Tylko zerknę do mięsa. I ziemniaki obiorę. A później kimka. Chociaż to już ta godzina, a ja nic dzisiaj nie zrobiłam.

Ok. Mam plan. Najpierw poł godzinki drzemki, a później to wszystko ogarnę. Ale musiałabym zaraz makaron odcedzić, i kalafior wstawić. To może drzemka po obiedzie. O patrzy z kanapy. „Czy Ty nie możesz normalnie poleżeć chwilę?”. Nosz cholera nie mogę.

Później chciałaś z synem pograć w memory i monopol. A umówmy się to żadna gra, kiedy nie możesz się skupić.

Trafiło Cię. Zaczynasz kręcić się w kółko. Od kuchenki do lodówki, od jednego pokoju do drugiego. Wracasz na kanapę. Oglądasz film z dzieciakami do reklamy. Nie zasypiasz, bo w głowie nadal kocioł. „Marnujesz dzień, marnujesz dzień. Tyle mogłabyś zrobić, a tylko marnujesz dzień.”

Teraz jesteś pewna, że z tą Twoją psychiką to jednak zbyt dobrze nie jest.

Nie potrafisz odpocząć? Tak po prostu? Zrobić sobie tą wolną niedzielę? Bez tego ciągłego „muszę, muszę” i patrzenia na zegarek?

Nie. Nie potrafisz. Chodzisz w te i we w te. Nosisz, zanosisz. Siadasz na fotelu. Podchodzi córka: „Mamusia, a gdzie jedziemy?”

Dodaj komentarz